Nie właziłam dzis na wagę. Mimo że dietę stosuję od tygodnia, w piatek rano waga pokazała 67 kg!!! czyli jak w morde strzelił więcej niż przed dietą :(
Tak więc w ramach protestu nie wlazłam dzis wcale, w nosie mam :( , ale nie poddam się!!!
Jutro od rana już będzie przykładnie - dzień zacznę od wag i (łomatko a jak znówbędzie więcej....?).
W każdym razie trzymam się, walczę i już!
Dziś na śniadanie były muffiny MM z budyniem i kapką dżemu morelowego, papryka ze zmażonym serem i kiełkami rzodkiewki,
na obiad pochlonęłam pierś kurzęcą pod kołderką z serka brie i ogórkami kiszonymi. Dobre było.
Na kolację nie wiem co będzie, pewnie jajko z badylkiem jakimś...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz