Piątek.... przez ostatnie 4 dni waga pokazywała od 64,1 do 64,8. Nic z tego nie rozumiem. Wydaje mi się że robię wszytsko dobrze. Wszak weteran jestem :) A tu lipa. Może nie dane mi byc szczuplejszą..... No nic. Nie poddam się tak łatwo:) A nawet jak sie nie uda, cóż........... nie to jest najwazniejsze w życiu:) Jutro prawdziwa próba charakteru - urodziny mojego taty.Jaknie spróbować tortu urodzinowego? Już słyszę te komebtarze że nie wypada, żebym się nie wygłupiała, że dietę można na jeden wieczór odpuścić....a ja właśnie uważam że nie można! Albo się jest na diecie, albo nie - nie można być "trochę" na diecie, tak jak nie można być "trochę" w ciąży;)
Złamię się, czy się nie złamię - o to jest pytanie.... :)
Jakieś zakłady? hehe
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz