Waga stoi. Walczę z zaparciami niestety :( Fatalnie, bo trzyma mnie to cholerstwo już dośc długo, myślę że własnie dzięki temu waga nie spada. Dietę trzymam :) Mimo, że cierpliwości zaczyna mi brakować, próbuję metod naturalnych. Wieczorem wypiłam zaparzone siemię lniane...brrrrrr...... smaczne toto nie bylo, ale muszę no! Rano od tygodnia piję na czczo szklanke wody, dzis dodatkowo z namkoczonymi wieczorem sliwkami suszonymi. Nie chce zapeszać, ale delikatny efekt jest...:) Zobaczyy jak długo dam rade to siemie pić (?). Nie chcę siegać po herbatki przeczyszczające, choć nie zarzekam się ;) że nie wymięknę ;)
Dzieki atrakcjom w/w na śniedania jem owsiankę ze śliwkami suszonymi - smaczne jak nie wiem, ale ile można!
Dopóki sprawa się nie unormuje nie włażę na wagę. Pitole - nie chcę się denerwować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz