:)
No własnie tak nie lubię!No nie może się waga po prostu zatrzymać (jak juz musi), trzeba od razu tak z grubej rury??? Na kolacje co prawda zjadłam rybę z serem żółtym (dwa plastry), ale nie obżarłam się jaoś specjalnie.... no bodra - po kolacji był kawałek (jeden) czekolady i lampka wina (ale to do teatru telewizji - no taka okazja ;)). W każdym razie mam za swoje.
Te kolacje własnie ostatnio jadlam niewielkie. Zwykle (ale ileż można) były to sałatki - coś w stylu greckiej, z fetą lub kurczakiem, ale zdecydowanie przeważaly warzywa. Na kolacje fajne sa też zupy - ja często je zjadam, dojadajac po prostu resztki obiadowe ;) Należy jedynie pamiętać, by zupa była bezziemniakowa, bezkluchowa - jesli jest na mięsie lub innym tłuszczu, lub beztłuszczowa (np. śmietana) - gdy jest z ryżem, makaronem. Dziś bezgrzesznie. Zobaczymy co jutro będzie.
Ponieważ dziś mam dzieciarnię w domu, nie wiem co mi wyjdzie z moich dobrych chęci....ale ćwiczyć by zacząć :).................wreszcie :)
Wiosna idzie :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz