Oczywiście wpoprzednim wpisie wkradł się błąd - o cale 10 kilo poleciałam ;) Ale jak ładnie wyglądało...... echhhh :)
Przez cały pobyt nad morzem nie było mowy o posiłkach MM. Wogóle. Śniadania w pensjonacie i obiadokolacje nie dawały szans..:( No, ale przynajmniej z czystym sumieniem pojadłam, wszak nie miałam wyjścia ;) Dodatkowo opychałam się ciasteczkami kupowanymi przez dzieciaki, więc w ramach dbania o ich zdrowie i ograniczania ilosci spożywanych przez łobuzy słodyczy skutecznie ich tych słodyczy pozbywałam, wciągając ile się da ;)
Wszystko to odbiło się na wadze niestety, jest źle, aż tak nie miało być :( W sobotę po powrocie waga pokazała rano 67,2 kg. Nie pamietam takiej wagi u siebie. Płynę...... płynę bardzo!
Ponieważ są ferie i wstaję sporo później niż noralnie, jem trzy posiłki dziennie i przez kolejny tydzień tak zostanie.
Jutro znów muszę uzupełnić zamrażarkę o nowe wypieki MMmowe bo już prawie nic nie mam. Mam nadzieję ze wreszcei uda mi się zamieścić jakieś zdjęcia i przepisy konkretne. Musze po prostu się zmobilizować.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz