66,0
Nareszcie coś się ruszyło :) Po 23 dniach pół kilograma w dół :) No ja mam nadzieję że to trochę bo aż tyle cierpliwości to ja chyba nie mam :) Jednak zdecydowanie trzy posiłki zamiast czterech służą mi lepiej, a szkoda, bo ja tak lubię jeść.... :) Najwyraźniej w moim przypadku sprawdza się w 100 % powiedzenie że chudnie się od tego czego się nie zje, a nie od tego co się zje ;) Więc ....żegnajcie drugie śniadania! No ale do rzeczy:
Śniadanie: naleśniki z twarożkiem i jagodami, papryka i sałata lodowa (pewnie za mało ale więcej nie daję rady).
Obiad: łosoś na szpinaku i kiszona kapusta.
Kolacja była na szybko, troche za późno (głodna już byłam), więc zanim mi się zrobiła kolacja zjadłam kilka plasterków sera żółtego, ale to nie grzech przecież:) Zrobiłam sobie jajko sadzone na szpinaku pod serem żółtym. PYYYCHA :)
Jutro korki z basenu :) Tym razem jadę z dzieciakami sama. Nie popływam bo Tomka będę miała cały czas. Ciekawe ile moze zająć nauka pływania trzyipółlatka niepanikującego......
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz